w mieście mleko.
skradło ratusz i parę innych drobiazgów.
obfotografowane,
więc nie zbiegnie anonimowo.
niech nie zbiega!
ograniczenie widoczności
wzmaga wyobraźnię.
a we mnie
mgła
na literę T.
pozdr
kurtynka
w mieście mleko.
skradło ratusz i parę innych drobiazgów.
obfotografowane,
więc nie zbiegnie anonimowo.
niech nie zbiega!
ograniczenie widoczności
wzmaga wyobraźnię.
a we mnie
mgła
na literę T.
pozdr
kurtynka
niektórym,
jestem w stanie podarować tylko
sopel lodu,
zamiast słowa:
spierdalaj.
pozdr
kurtynka
to była chwila dłuższa niż ta,
o której zwykło się myśleć.
była też bardziej cytrynowa, pokojowa i prostokątna.
czaj, pity w tej chwili,
smakował rozmową, słowem, myślą
i wzrokiem prosto w oczy.
w tej chwili, nad parą z kubka,
urzeczywistniało się życie doczesne i wieczne,
i historie biegnące tą dobrze znaną gwiezdną szosą.
pozdr
kurtynka
bruk, bruk, asfalt.
szyba, okno, drzwi.
auto i dorożka,
czyli na sławkowskiej niby po staremu.
gdyby nie ptak lila
na różowej nodze
oraz sąsiad jego -
człowiek młody, w dreadach i przysiadzie.
‘dziewczyny macie może chwilkę…?’
pozdr
kurtynka
‘uprzejmie melduję,
że w pokoju
straszy.’
spięła się w sobie
i zamknęła oczy,
by ukryć panikę tkwiącą głęboko w źrenicach.
‘donoszę też,
że deszcz zmył miastu
makijaż magii.’
‘trzeba obrysować na nowo.
w turkusie
i z kokardkami.’
pozdr
kurtynka
zatrzymała przed drzwiami,
wyciszyła serce,
po chwili nacisnęła klamkę
i wyszła na deszcz.
z każdą kroplą spadały na jej twarz
świeże, życiodajne myśli.
a treść, choć banalna,
pojawiła się sama,
znikąd.
byłam z nim,
jakiś czas
było tak namiętnie.
a teraz jestem tu,
ludzi tłum,
a myśli takie dziwne.
tu,
gdzie staje się sobą.
pozdr
kurtynka
witam w skromnych progach!
proszę
zdjąć buty i rozgościć się błogo.
a kto ma IE niech sie opamięta!
pozdr
kurtynka