poprzeklinam,
poprzeklinam,
stracę urok,
kolor,
wartość.
zniknę,
- choć tak szczerze -
już mnie nie ma.
pozdr
kurtynka
poprzeklinam,
poprzeklinam,
stracę urok,
kolor,
wartość.
zniknę,
- choć tak szczerze -
już mnie nie ma.
pozdr
kurtynka
najpierw amsterdam widziany nocą z okna,
potem ciężkie powieki,
a pobudka już w cork.
my trzy,
przewiązane wstążką,
jak prezent urodzinowy,
śpiewałyśmy sto lat
przez tydzień.
było zielono.
był święty patryk i pochód,
zamek i kamień elokwencji,
wybrzeże i ocean,
góry i wodospad,
amse-adamse i witchy,
sally i john i laura,
‘isn’t it?’ i ‘you know’
była radość i dużo śmiechu.
szczęśliwe życie
dziewczynki w krainie czarów
widoczne jak na dłoni.
i miodem płynące…
pozdr
kurtynka
ireland.
i’m living in.
zagraniczna próba życia.
udajemy, że nie tęskimy
i świetnie się bawimy
- bez udawania.
pozdr
kurtynka
ok,
stawiam sprawę jasno,
mówię,
bez owijania w bawełnę:
tęsknię.
odkryłam to dziś
nad kubkiem herbaty
z sokiem malinowym
pozdr
kurtynka
dawno już nie czułam
tych zawrotów głowy,
co wtedy
- dawno.
może więdną
wraz z sufiksem
‘naście’?
ale nie żal.
bo zawroty występują
na tle chorobowym,
a zdrowiej jest oddychać
myślą o tym życiu,
które się buduje
z fachowcem w tej dziedzinie.
pozdr
kurtynka
dyskretnej,
acz
zdecydowanej…
skromności,
rozsądności,
umiarności,
miłości
trzeba mi.
pozdr
kurtynka