spoza pomarańczowego światła latarni.
późnym wieczorem,
pod ciemnym niebiem,
na cichych alejach,
spośród gęstych krzaków
wyskakują
wiecznie rozczochrani
poeci
z obłędem w oczach
i piórem w dłoni.
atakują wierszem
w samo serce.
pozdr
kurtynka