akcent na trzeciej od końca.
zwykliśmy wspominać z sentymentem ‘wczoraj’
- bzdura!
zwietrzała i bura.
zwykliśmy marzyć o nastepnych tygodniach
- pod warunkiem, że będzie już środa.
pozdr
kurtynka
zwykliśmy wspominać z sentymentem ‘wczoraj’
- bzdura!
zwietrzała i bura.
zwykliśmy marzyć o nastepnych tygodniach
- pod warunkiem, że będzie już środa.
pozdr
kurtynka
KOCHAM MOJĄ MAMĘ
złote słońce, kolor nieba,
wszystko czego ci potrzeba.
urok wiosny i jesieni
dzisiaj Mamo Ci niesiemy.
pięć uśmiechów i trzy kwiatki,
miłe słowa i pomadki.
żółte jabłko zapach mięty,
to dla Mamy są prezenty.
ciepły deszczyk i bzy białe,
sześć całusów, piórko małe.
dobre serce, dwa rumianki,
to dla Mamy niespodzianki.
szum strumyka, zieleń łąki,
echo, cisza i skowronki.
lekki wietrzyk i motylki
to dla mamy, to dla mamy upominki.
pozdr
kurtynka
zaczęła się (3 osoba, liczba pojedyńcza, rodzaj żeński, czas przeszły, tryb dokonany, strona zwrotna)
litania (mianownik, liczba pojedyńcza, rodzaj żeński)
zmagań. (dopeniacz, liczba mnoga, rodzaj niemęskoosobowy)
czy tak?
pozdr
kurtynka
nie pan Maleńczuk,
ani obywatel G. C.;
nie Piotruś pan
- rzełkabym, że jego brat;
nie Pafnucy, ani Pankracy,
choć do tego drugiego może mu być bliżej.
pan P.
nauczył mnie
gadać ze swoim ciałem.
pozdr
kurtynka
pod oknami słychać cygańską orkiestrę.
zawodzenie trąbek i harmonii
jakoś rozgrzewa powietrze,
tak,
że aż robi się żar,
słońce błyska w szybach
i słychać jakby
buena vista social club.
moja domowa przystań.
w środku blaszanej czerwieni
między ścianą z okien i balkonów,
a soczystą zielenią drzew.
pozdr
kurtynka
…układa mnie do snu,
tak,
jak ja będę te moje dzieci.
a ja taka jestem uległa
i tęskniąca,
nie wiedzieć za czym.
gdybym była księżniczką,
miałabym kota.
pozdr
kurtynka

i nie myślę o niczym innym.
z małymi przerwami
na spanie, jedzenie, chodzenie, mówienie
i myślenie właśnie.
pozdr
kurtynka
tego dnia
trwoga przed pierwszym łykiem kawy
o godzinie 15:23 czasu lokalnego
przejmowała ją do głębi.
smak
znała już przecież na pamięć,
kolor,
nadany przez biel mleka,
idealnie kontrastował z czerwonym wnętrzem kubka,
temperatura
w tym momencie wydawała się idealna,
by to jej cudowne ciepło ogrzewało przełyk centymetr po centymetrze.
czego więc tutaj się bać?
- bo zabierze magnez
i czmychnie,
skubana.
pozdr
kurtynka
…z zapartym tchem sprawdzam pocztę.
list?
- jest.
zaglądam z drżącym sercem.
czy ktoś wie ile to teraz dla mnie znaczy?
a w środku zdjęcie:
macha do mnie
uśmiechnięte moje serce
na tle loży masońskiej w sztokholmie,
niczym krasnal w Amelii.
ono tam zostaje,
a ja, bez nadziei,
siędzę,
wystrychnięta na dudka.
pozdr
kurtynka