pogrążam się we wspomnieniu…
to było nad ranem.
po raz kolejny zapytał,
czy wszystko w porządku?
taki troskliwy.
oparłam nogi na stole
splecione, jedna na drugiej,
jak u damy.
a on
siedząc obok
zagarnął je obie
na swoje kolana.
a ja,
dla tego gestu,
oszalałam.
pozdr
kurtynka