jakby wycięty był z katalogu.
okolica jak u kubusia puchatka.
dróżka wzdłuż jeziora,
szaleństwo zieleni traw,
brzózki:
nad, z prawa i z lewa.
nawet pan tadeusz,
by sie nie powstydził,
rozumiesz.
szli za reke.
ten mniejszy,
w szarych dresach, z brudna pupa
za rękę trzymał wiekszego.
sięgał mu do pół biodra.
podskakiwali.
ten duzy tylko jakby nie pasował.
świeże dzinsy prosto ze sklepowej polki,
skórzana kurtka do pasa
- metro-idealna,
czapka na glowie
- za duza, bo modnie.
smukły i seksowny.
trzymali sie za rece i podskakiwali.
jak w bajkach,
a nie
w katalogach mody.