Archiwum dla lipiec, 2008

i love gender.

nagotowałam mu ziemniaków,
niech ma!
a ta sukienka Versace’go
nie nadaje się na niedzielne spacery po kościele.
nie chcę jej.
wolę trzy tuziny tych ładnych z targu.
doszyłam też dziś kolejne falbany
do ulubionej spódnicy za kolano.
i taka się czuję szczęśliwa!

bo on mówi że mam być skromna, schludna i pobożna.

Komentarze (1)

tom tom’s dream.

leniwie
godzina poranna
saksofonem uwodzi
rzeczowniki rodzaju męskiego.

odmieńce przez przypadki
czynnie werbalizują koniugację.
koniunkcję.
kopulację?

Skomentuj

play station.

między jednym czipsem a drugim rozważam sens istnienia dwódziestoośmiolatków nagle wyrzucających mój numer telefonu razem z pusta paczką fajek. jak gdyby nigdy nic.

mnąc niebezszelestnie pusta folię PCV kalkuluję, o ile oczek obniżyła się wartość życia mojej postaci w tym odcinku.

to może ja to sobie teraz na chwilkę
za-save-uje?

Komentarze (1)

z chęcią.

chciałabym nie chcieć.
wciąż chęci nie mieć.
bo jak, chcąc,
chęci zjeść, zmiąć, zgnieść?

Skomentuj

no ale żeby w wakacje?

czas kapie z deszczem.
pam.
pam.
pampampam.

gdzież mu się spieszy?

Komentarze (1)

kremowe kamienice.

wymówką moją był sms,
miejscem zbrodni – brama.
pomyślałam, że mnie zdenerwował.
- bo czy zrobił to, czy mnie się wydało?
kupiłam za rogiem sprzęt
i strzeliłam
w brzuch.

tylko czemu sobie?

Skomentuj

sto kilo.

poczułam się przez chwilę pochwycona,
bezpieczna.
i wtedy miałam myśli ładne,
na order,
wzorowe.
kulturka!
a kiedy mnie wypuścił
i idea zbladła,
spadła mi na głowę
nieznośna
natura.

Skomentuj

niejaki raport.

zameldować należałoby o stałości powrotów.

choć tak wielu ludzi mnie nie widzi
we mnie,
to właśnie im chciałabym zameldować,
że jestem.
a całej reszcie,
że w domu.

Skomentuj