Archiwum

Archiwum dla sierpień, 2008

znaki na piekle i ziemi.

31/8/2008 1 comment

w niedzielne poranki
tramwaj pachnie mydłem
i najlepszymi perfumami
z działu kosmetycznego społem
dwadzieścia lat wstecz.

w niedzielne przedpołudnia
rowery okazuja się mieć
przebite opony,
karty bankomatowe
traca swoją ważność,
komputery restartują się
wedle swojej woli,
szminka bruzi białą bluzkę.

i jak to wróży na jutro?

całkowite wycieńczenie.

30/8/2008 1 comment

skuteczna mobilizacja, o początkach tyrtejskich,
kończy się w zasadzie gotowością,
aby wyruszyć do czynu, ku dziełu, działaniu,
które z fiaskiem jednak ląduje w koszu pod biurkiem,
wymęczone tym całym mobilizowaniem.

o szóstej trzydzieści siedem.

26/8/2008 Dodaj komentarz

królowa jadwiga
pachniała ptysiem
i chanel no.5.

taka mam jazdę.

czasem nie przywiązuję przeszłości do uwagi.

24/8/2008 Dodaj komentarz

wczoraj miałam być jutrem.
dziś odliczę trzy lata wstecz.
wtedy dowiem się, co byłoby,
gdybym dzień wcześniej zaplanowała pojutrze,
z Twoim adresem w kieszeni.

po roku znowu jest wczoraj.
i listy co dwa tygodnie byłyby.
będzie ich mniej,
aż kiedyś znikły.

dzisiaj było znowu wczoraj.
tylko że potem
nie napisałeś jak jest.

wakacyjne

22/8/2008 Dodaj komentarz

wrażenie marnowanych wieczorów
chętnie oddam za darmo.
niestety!
ten dział już zlikwidowali.

na kółkach 2.

18/8/2008 4 komentarzy

rynku,
rowerze,
akordeonem,
amelii.

po,
na,
z,
jak w.

w porzadku!

Með Suð í Eyrum Við Spilum Endalaust

17/8/2008 Dodaj komentarz

kupiłam bilet
do szczęścia.

juz w środę!

moje piórko.

15/8/2008 Dodaj komentarz

siekło mnie
i musiałam zapić kolą.

za jedenaście złotych i trzydzieści groszy
kupiłam sobie
skrzydła.

teraz jeszcze tylko
będę dobrą
i już mogę
- wróżką.

garść wieści.

12/8/2008 1 comment

jadę z prędkością czterech
szwanków łańcucha
na kwadrans.

goździki
przyjmuję
dopłucnie.

odkrywam
przystanki, wina i kapuste pekińską.

- nowy kraków po raz kolejny.

jakieś ale? / wulgarnie.

10/8/2008 5 komentarzy

spowrotem
przyłączam się
do klubu wtórnych analfabetów.
to taki znak pokolenia
przybity mi gwoździem do pleców.

i nie wiem czemu
naciskam ó
gdy myślę o Twoim chuju.