Laboratorium rzeczywistości.

- nie wiersz oczom.

czy cud się uda? 27/9/2008

Zaszufladkowany do: słowa — kurtynka @ 12:26

zwiastują mi Cię
samoloty.

błyskające światła
na czarnym niebie;
bezszelestne białe ptaki,
tnące błekit;
warczące drapieżniki
atakujące prawa fizyki.

no!
więc zwiastuj,
bo jest zastój!

 

tajemnice komunikacji miejskiej. 24/9/2008

Zaszufladkowany do: słowa — kurtynka @ 18:26

o szóstej dziewięć,
wybiegam z bloku,
na ten przystanek,
co go widac już z okna.

pięć minut później
obieram tylne drzwi
autobusu sto czterdzieści cztery.

w sto pięćdziesiątce dwójce,
wsiadam drugimi,
bo mam potem bliżej.

i kątem oka widze jeszcze,
mijające się
stare, niebieskie tramwaje.

- wtorkowo-środowa,
nakręcana dżungla miejska,
o prześliczych trybach.

 

nierytmiczny. 22/9/2008

Zaszufladkowany do: słowa — kurtynka @ 07:49

- śpię z wieloma.

tak wyznała naszej prasie
z wczorajszego wieczora
znana gwiazdka
słowa, aktu i telewizora.

już brukowce smarowały,
siostry modły odprawiały,
i żałobę zarządzono, narodową,
polką zwać się dłużej nie pozwolą.

szkoda tylko, nie spytali:
“- z kim?” i “- gdzie to?”
bo by wtedy posłuchali

opowieści o wspomnieniach
z jej życiowych chwil tak ważnych,
i że co noc, ją odwiedza,
jakaś myśl tak intensywna,
że z nią sypią, a tak wprawdzie,
to śni ją – i nic więcej.

 

prowansalskie. 15/9/2008

Zaszufladkowany do: słowa — kurtynka @ 21:46

kto by pomyślał,
że takie ze mnie ziółko,
nie zioło.
więc czemu dym leci mi z palców,
nie z pleców.

 

pierze. 11/9/2008

Zaszufladkowany do: słowa — kurtynka @ 10:27

nie wysypiam się,
choć śpię
na mojej własnej poduszce.
i nawet wiśnia,
ani gałka muszkatołowa
nie dają rady.

potrzebna mi poradnia
i właściwa pora dnia.

 

tom tom’s kitchen. 8/9/2008

Zaszufladkowany do: słowa — kurtynka @ 17:56

zakładam wełnianą czapkę,
rękami otulam kakao,
pali się świeczka.

poniedziałkowe pobyty
w milion dollar hotel
są nad wyraz sexi.

 

dziedzictwo. 8/9/2008

Zaszufladkowany do: słowa — kurtynka @ 15:53

przed snem wzdychanie
mam
po mamie.

 

społeczna wenecja. 7/9/2008

Zaszufladkowany do: słowa — kurtynka @ 13:30

gondolami pływam pomiędzy jedną wyspą a drugim brzegiem.
pode mną szmaragdowa woda.

ręka pomaga wysiąść,
dłoń macha na pożegnanie,
palec naciska na spust migawki,
uśmiech patrzy się na mnie,
a ja przetrę sobie czoło wodą
i popłynę dalej
na przekór skwarowi.

 

a german pleasure. 1/9/2008

Zaszufladkowany do: słowa — kurtynka @ 22:00

tuż przed dziesiątą
dotknęła mnie
przypadkowa przyjemność.

i było dobrze.