Archiwum dla październik, 2008

wydaje się, że więcej się już nie da.

w powietrzu wyczuwa się
zbyt duże stężenie klęsk.

wymyśl coś ciekawego,
a przytrafi się to mnie.
gratis.

a jednak.

Skomentuj

czy to zdrowo tak?

dla jednych
zaczyna się od miękkich zlepków ust.
dla innych
kończy na zardzewiałych sprężynach
wyłuskiwanych spośród watoliny.

ale łączy ich jedno:
sposób kalkulowania rzeczywistości.

monotematyczny instynkt,
który prowadzi ich zawsze w tę samą stronę.

Komentarze (1)

na tę chwilę.

marzę,
żeby przedpołudniem
otworzyć oko,
leniwie przeciągnąć się,
w pidżamie przemierzać
trasę kuchnia – posciel
z kubkiem kawy w dłoni.
potem siąść przy biurku,
podwinąć nogę,
wąchać parujący napój,
przejechać dłonią po potarganych włosach,
westchnąć,
zamruczeć.

proste, nie?
nie.

Komentarze (3)

sekundkę.

a bałagan jest taki,
że nawet wskazówka
nie wie
gdzie sie ruszyc.

Skomentuj