na tę chwilę.
15/10/2008
3 komentarzy
marzę,
żeby przedpołudniem
otworzyć oko,
leniwie przeciągnąć się,
w pidżamie przemierzać
trasę kuchnia – posciel
z kubkiem kawy w dłoni.
potem siąść przy biurku,
podwinąć nogę,
wąchać parujący napój,
przejechać dłonią po potarganych włosach,
westchnąć,
zamruczeć.
proste, nie?
nie.