patrzą.
oczami.
ustami się patrzą.
myślami, wizjami, językiem oblizywanymi ustami.
patrzą.
a ja się krzątam.
brzdękam błyskotkami.
nie nęcę.
niech patrzą.
nic więcej.
patrzą.
oczami.
ustami się patrzą.
myślami, wizjami, językiem oblizywanymi ustami.
patrzą.
a ja się krzątam.
brzdękam błyskotkami.
nie nęcę.
niech patrzą.
nic więcej.
‘te guziki są ze złota?’
pytaj,
bo wtedy wiem,
że mnie widać.
a guziki
są czystym złotem.
tak samo jak ich właścicielka.
a w piątek w nocy,
na pogańską gwiazdkę,
dostałam niewolnika
od taty – Kitschu.
jest uroczy.
niebiańsko smyra za uszkiem
i stawia niebieską wódkę.
mama pozostaje nieznana.
albo nad ranem nierozpoznana.
od kliku ‘wczoraj’
staram się
kreślić
swoje życie
bardziej wyraziście.
precz z impresjonizmem!
niech żyje LaChapelle!