rowery, cekiny i słońca.
lakierki, kokardki, łańcuszki.
kwiecień plecień, bo przeplata:
covery, rekiny, bez końca.
lanserki, bacardi, kwiatuszki.
rowery, cekiny i słońca.
lakierki, kokardki, łańcuszki.
kwiecień plecień, bo przeplata:
covery, rekiny, bez końca.
lanserki, bacardi, kwiatuszki.
w lodówce
wędlina.
w drzwiach
pyzy,
pół.
zabrakło tylko
Wielkiego Brata.
synchronicznie to
zjadam,
ściskam
i tęsknię za jeszcze.
po trawie
latami latamy.
ja
spódniczkę zakasam
i hasam.
ty
cykasz zdjęcia,
zawzięcie.
potem się śmiejemy,
upadamy,
aż dech zatyka.
a zegar stęka,
wzdycha
i tyka.
mam pewne przeczucie.
a ściślej to,
nie mam,
a jestem jego posiadaczką.
czy raczej to ono mnie posiadło?
usidliło i siedzi.
siedzi i włada.
włada i nie da
mi
posiadać się ze szczęścia.
bo to przeczucie,
to inne uczucie.
choć wydźwięk ledwo już brzęczy.
to urok odbity jak w tęczy,
niby siedem kolorów się piętrzy.
sukces przed dziewczęciem klęczy.
by sie nie skończył to jęczy.
a dźwięku byłoby więcej,
gdyby nie dziury w sukience,
i smutny wzrok jej spod rzęsy.