chciałabym mieszkać na księżycu
i wieczorami obserwować,
jak wschodzi słońce.
spadająca gwiazdko… 27/4/2009
weekendy nie po bożemu. 27/4/2009
był sobie stół
okrągły, drewniano-kuty
i były krzesła.
byłam ja w sukience,
słońce
i misie haribo.
usiadłam więc
pupą na stolę,
słońce łapało sukienkę,
a miś przygryzał mi ucho.
odległości uległości. 19/4/2009
najśmiesznej byłoby,
gdyby się okazało,
że to, o czym czytam,
z odległości światłowodów,
miało swój początek za ścianą,
albo na imię mi znane.
pomiędzy ‘odstać’ a ‘odstawać’. 10/4/2009
uciekłam z kolejki.
odłączam się od stada
wrodzonego.
czas pokaże na jak długo
i kiedy wrócę
skomląc
i z podwinietym ogonem.
wędrówki po kolana w puchu. 5/4/2009
ulubionych słów biliony.
“miękki,
szorstki,
nastroszony.”
spacer w słońcu,
w poprzek
i na para-historycznym bruku,
między ludźmi,
ale po kolana w puchu.
wpadnij,
padnij.
na kolana, druhu.