nawet wbrew logice.
kulminacją chaosu
jest spokój.
ekstremalny niepokój
skutkuje wyjaśnieniem.
nawarstwione paradoksy
zwieńczone są ładem.
niech tylko ich doczekam.
kulminacją chaosu
jest spokój.
ekstremalny niepokój
skutkuje wyjaśnieniem.
nawarstwione paradoksy
zwieńczone są ładem.
niech tylko ich doczekam.
i znów zmieniam kolor.
i krój.
i miotam się.
i niespokojnie pochrząkuję.
czy efekt czekania?
i choć już tym czkam.
to czekam.
i czekam.
i czkam.
nieprzezroczystość
w kolorze doświadczeń,
co się układają na źrenicy
jak szkiełko
bez oprawek,
barwi moje słowa.
i konturuje je
Twoimi myślami.
a ja potem to sobie
równiutko wycinam
i przypinam szpilką
do ołtarzyka,
jaki zrobiłam mej bogini
nadinterpretacji.
haribo, fisz.
haribo, fisz.
haribo, fisz.
haribo, fisz.
haribo, fisz.
faribo, hisz.
firibo, hasz…
i znów.
w gruncie rzeczy
to nie lubię zielonego.
ani brązu.
ale potrzeba zmian
miota człowiekiem,
zwłaszcza,
gdy ma masę innych rzeczy
na głowie.