wojna pod flagą żółto-niebieską
strach moi państwo. strach towarzyszy teraz powiekom podnoszącym się co rano. bo podczas snu sobie ten strach na tych powiekach siedzi, drzemie i czeka, a potem skronią się wdrapuje na włosy, i ze świstem zjeżdża na ramię, jak na alarm, a ja się zawsze dziwię, co tak piszczy czasem, jakby telewizor nie został wyłączony, to teraz juz wiem. więc ze strachem na ramieniu, jak z duszą, sobię chodzę, kawę piję i zastygam w absurdalnych pozycjach, gdzie ona jest na górze, na dole i z boku.
ona – pieprzona wiedza, którą w końcu muszę posiąść.
a strach się ze mnie zaśmiewa do rozpuku.