wirtualnie to jest tak,
że biegamy maratony,
a nawet biegi na sto metrów przez płotki.
realnie natomiast
stoimy jak bramkarze na murawie,
w przeciwnych bramkach,
czekając na ruch z drugiej strony.
choć tak naprawdę
oboje
marzymy by
zafiniszować
i wygrać,
prawda?