<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="WordPress.com" -->
<rss version="0.92">
<channel>
	<title>Laboratorium rzeczywistości.</title>
	<link>http://kurtynka.wordpress.com</link>
	<description>- nie wiersz oczom.</description>
	<lastBuildDate>Thu, 09 Jul 2009 18:03:05 +0000</lastBuildDate>
	<docs>http://backend.userland.com/rss092</docs>
	<language>pl</language>
	
	<item>
		<title>myślimy się sobie.</title>
		<description>"bo tęsknię po Tobie." </description>
		<link>http://kurtynka.wordpress.com/2009/07/09/myslimy-sie-sobie/</link>
			</item>
	<item>
		<title>kto nauczy mnie?</title>
		<description>żyć nowym życiem,
bo je mam.

kłódki,
jak trofea,
założone
na poprzednie etapy
dwa-trzy.

tylko jeden
się wyrywa od zamknięcia
i gryzie,
a ja
chyba bym chciała
żeby gryzł.

a zamiast kłódki
- kajdanki. </description>
		<link>http://kurtynka.wordpress.com/2009/07/09/kto-nauczy-mnie/</link>
			</item>
	<item>
		<title>wojna pod flagą żółto-niebieską</title>
		<description>strach moi państwo. strach towarzyszy teraz powiekom podnoszącym się co rano. bo podczas snu sobie ten strach na tych powiekach siedzi, drzemie i czeka, a potem skronią się wdrapuje na włosy, i ze świstem zjeżdża na ramię, jak na alarm, a ja się zawsze dziwię, co tak piszczy czasem, jakby ...</description>
		<link>http://kurtynka.wordpress.com/2009/06/27/wojna-pod-flaga-zolto-niebieska/</link>
			</item>
	<item>
		<title>prognozy.</title>
		<description>najpierw za churami, szaro-buro, skrywa swoj uśmiech i deprymuje niżem, deszczem, mokrymi od kropel nogawkami i nie wie jak rozgonić te chumry, i w którą stronę huknąć wiatrem, tak żeby umknęły, a z niej uszło całe to nagromadzone nie-dobro.

potem pozorny spokój. i niby upał, ale powietrze drży, drga. jak podbródek. ...</description>
		<link>http://kurtynka.wordpress.com/2009/06/18/prognozy/</link>
			</item>
	<item>
		<title>nawet wbrew logice.</title>
		<description>kulminacją chaosu
jest spokój.

ekstremalny niepokój
skutkuje wyjaśnieniem.

nawarstwione paradoksy
zwieńczone są ładem.

niech tylko ich doczekam. </description>
		<link>http://kurtynka.wordpress.com/2009/05/28/nawet-wbrew-logice/</link>
			</item>
	<item>
		<title>czekolady!</title>
		<description>i znów zmieniam kolor.
i krój.

i miotam się.
i niespokojnie pochrząkuję.

czy efekt czekania?
i choć już tym czkam.
to czekam.

i czekam.
i czkam. </description>
		<link>http://kurtynka.wordpress.com/2009/05/21/czekolady/</link>
			</item>
	<item>
		<title>mechanizmy.</title>
		<description>nieprzezroczystość
w kolorze doświadczeń,
co się układają na źrenicy
jak szkiełko
bez oprawek,
barwi moje słowa.
i konturuje je
Twoimi myślami.

a ja potem to sobie
równiutko wycinam
i przypinam szpilką
do ołtarzyka,
jaki zrobiłam mej bogini
nadinterpretacji. </description>
		<link>http://kurtynka.wordpress.com/2009/05/18/mechanizmy/</link>
			</item>
	<item>
		<title>co drugi tydzień.</title>
		<description>haribo, fisz.
haribo, fisz.
haribo, fisz.
haribo, fisz.
haribo, fisz.

faribo, hisz.
firibo, hasz...

i znów. </description>
		<link>http://kurtynka.wordpress.com/2009/05/16/co-drugi-tydzien/</link>
			</item>
	<item>
		<title>matko ziemio,</title>
		<description>w gruncie rzeczy
to nie lubię zielonego.
ani brązu.
ale potrzeba zmian
miota człowiekiem,
zwłaszcza,
gdy ma masę innych rzeczy
na głowie. </description>
		<link>http://kurtynka.wordpress.com/2009/05/14/matko-ziemio/</link>
			</item>
	<item>
		<title>spadająca gwiazdko&#8230;</title>
		<description>chciałabym mieszkać na księżycu
i wieczorami obserwować,
jak wschodzi słońce. </description>
		<link>http://kurtynka.wordpress.com/2009/04/27/spadajaca-gwiazdko/</link>
			</item>
</channel>
</rss>
